|
|
Majgo
Nowy

|
Liczba postów: 6
Liczba wątków: 2
Dołączył: 03.02.2016
Reputacja:
0
|
|
RE: Kawai mp7 se vs Dexibell vivo s7 pro albo...?
(14.03.2022, 17:50)paskud napisał(a): Mam mp7se w domu - nie chciałoby mi się go wozić 
Na sztuki mam nord electro 73 - wystarczające i zgrabne oraz lekkie w softkejsie.
Jakby Ci stykły 73 klawisze to może ne73HP ???
Dziękuję, za propozycję. Nigdy nie grałem na mniejszych klawiaturach, więc sam nie wiem jakby mi podpasowało, ale w razie potrzeby, tak jak napisał @pawelsz - trudno dokleić klawisze
Cytat:pawelsz
Co zrobisz z Rolandem? Masz zamiar go sprzedać, bądź już to zrobiłeś? Jeśli nie masz już Rolanda lub planujesz go wymienić na inny instrument z klawiaturą młoteczkową to celowałbym jednak w coś 88 klawiszy. Raz, że wybór większy, bo to jednak jest standard dla pianistów mieć 88 klawiszy, a dwa że czasem może Ci braknąć paru klawiszy i będzie trudno je dokleić .
Co do Kawai MP7SE to z tego co widziałem na pianoworld to problemem była klawiatura a dokładnie tzw. gumki. W trakcie produkcji ponoć to naprawili, ale kupując instrument nigdy nie wiesz czy to jakiś leżak magazynowy z początku produkcji czy egzemplarz z bieżącej produkcji (dzisiaj w sumie nie powinno być leżaków jak pandemia wyczyściła magazyny). Kwestie jakościowe oraz dość "grzeczne" jak na mój gust, choć ładne brzmienie zniechęciły mnie do zakupu Kawai. Jak na ironię poszedłem w inne marki i z nimi miałem problemy jakościowe ale były naprawione w ramach gwarancji i od tego czasu jest wszystko OK. MP7SE należy już do ciężkich instrumentów, bo waży 22,5 kg, więc podobnie jak @paskud jeśli miałby być to instrument do częstego wożenia tu i tam, to ja bym się mocno zastanowił, choć oczywiście nie jest to niewykonalne. Choć ja nie mogę znieść Fatara TP100 m.in. w Nordach HP, ale to moje wrażenia.
W Twoim przypadku, w którym jak mówiłeś grałeś sporo klasyki (może jeszcze pograsz?), teraz dochodzi big band (pewnie też głównie fortepian i nic więcej?), teraz dochodzi Ci zespół weselny, ale nie widzę tu szczególnego entuzjazmu to odpuściłbym pomysł jednego klawisza do wszystkiego. Musiałby być to np. Kronos 88 czy obecnie Nautilus 88 (ważą 23-24 kg), nie mówiąc o prawie 30-kilogramowym Montage.
Jeśli miałby to rzeczywiście być jeden kombajn do wszystkiego to takim kandydatem w rozsądnym budżecie i wadze wydaje mi się być Kurzweil PC4. Choć nie jestem przekonany czy Kurzweil "brzmi weselnie", ale na pewno można do niego wgrać swoje brzmienia. Oczywiście to jakiś kompromis.
Ja bym jednak doradzał skupienie się na porządnym klawiszu 88 "na dół" do grania w big bandzie i tu możesz skupić się na fortepianach i innych pianistycznych barwach. Sam myślałem o tym Dexibellu, ale jeszcze w 2019-2020 roku ceny były kosmiczne. Potem trochę jakby spuścili z tonu. Jest krótki jak na 88 klawiszy, lekki, nie zatkasz mu polifonii, możesz sobie wybrać brzmienia w pamięci jak w Nordzie usuwając te których nie używasz, ma sporo kontrolerów do warstw na panelu (głośność, efekty, kółka pitchbend i modulation), nie urywa brzmień przy zmianie, można brzmienia wybierać jednym naciśnięciem przycisku. W zasadzie tylko zewnętrzny nietypowy zasilacz na 24V psuje wrażenie. No i klawiatura ani zła ani topowa. U nas przegrywa z Nordem popularnością. A może używana Yamaha CP4 w idealnym/bdb stanie? Nie grałem osobiście, ale to bardzo ceniony instrument np. w USA, i lekki.
Do tego można by dołożyć mały 61 klawiszowy syntezatorek czy nawet keyboard "na górę" na wesela, z którego zagrasz wszystkie trąbki saksofony, cymbałki, bimbałki, itd. a jeśli będziesz grał w bigbandzie to tego drugiego grata nie potrzebujesz i bierzesz samo piano. Takim "byle czym na górę" na początek może być choćby używana Yamaha MX49/61, Roland JUNO-DS61 i podobne. Czy zamkniesz się w 8 tysiącach kupując dwa instrumenty to nie wiem. Ale życzę powodzenia w graniu zagrywek syntezatorowych/akordeonowych/saksofonowych/innych na weselu przez 10 godzin na klawiaturze młoteczkowej.
Dziękuję za obszerną odpowiedź. Rzeczywiście ta Yamaha też wydaje się ciekawą opcję, chociaż premierę miała w 2014 roku, czy się nie "zestarzała" za bardzo? Nie wiem na ile to jest istotne kryterium  . Dużo rozmyślałem nad dwoma instrumentami, jednak cały czas bliżej mi do pianisty niż klawiszowca. Wesela to też raczej taki dodatek kilkanaście razy w roku, a widziałem wiele takich zespołów, gdzie był tylko nord stage.
|